|
Redaktor: Agnieszka
|
|
04.06.2006. |
 I znowu księżyc w pełni sunął nad chmurami. Babcia Weatherwax wydoiła i nakarmiła kozy, dołożyła do ognia, zarzuciła ściereczkę na lustro i zza drzwi wyjęła miotłę. Wyszła, zamknęła za sobą tylne drzwi i zawiesiła klucz na gwożdziu w wygódce.
To wystarczało. Tylko raz w całej historii czarów w Ramtopach złodziej włamał się do domku czarownicy. Czarownica, którą to dotknęło, ukarała go w sposób straszliwy1.
Babcia wsiadła na miotle i wyszeptała kilka słów, choć bez większego przekonania. Po kilku próbach zsiadła, poprawiła wiązanie na witkach i spróbowała jeszcze raz. Na końcu kija pojawiła się sugestia błysku, ale zgasła natychmiast.
- A niech to - mruknęła pod nosem Babcia.
Rozejrzała się czujnie, czy nikt nie podgląda. Był tam jedynie borsuk, który wyszedł na polowanie. Słysząc tupot biegnących stóp, wystawił głowę spod krzaka i zobaczył czarownicę pędzącą po ścieżce. W wyciągniętej sztywno w bok ręce trzymała kij miotły. W końcu magia zaskoczyła, Babcia wsiadła niezgrabnie, a miotła poszybowała w nocne niebo z gracją kaczki pozbawionej jednego skrzydła.
Znad drzew dobiegła zduszona klątwa na wszystkich krasnoludzich mechaników.
1 Nie zrobiła nic, ale czasami, kiedy spotykała go we wsi, uśmiechała się lekko i w zadumie. Po trzech tygodniach nie wytrzymał napięcia i targnął się na własne życie; dokładniej, targnął się i przeniósł je na drugi koniec kontynentu, gdzie stał się człowiekiem zreformowanym i nigdy już nie wrócił do domu.
Terry Pratchett "Trzy wiedżmy"
|
|
Zmieniony ( 05.07.2006. )
|